Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
smakoszka
 
Jedna z ulubionych sałatek mojego Olivera. A dokładniej mówiąc jedna z niewielu, które on naprawdę lubi i chętnie zjada. Szybko się ją robi, jednak powinna "poleżakowac" nieco w lodówce. Zatem zazwyczaj robię ją na noc. Sałatka na drugi dzień smakuje wręcz wyśmienicie.


SKŁADNIKI:

* ok 2/3 słoiczka seleru konserwowego, poszatkowanego
* 5 jajek ugotowanych na twardo i drobno pokrojonych
* sól i pieprz
* majonez (ok 3-4 łyżki)
* 1 por pokrojony drobniutko
* kukurydza (1 puszka)
* szynka drono pokrojona (ok. 200 g)
* 2 - 3 plasterki ananasa z puszki drobno pokrojone
* majonez (ok. 5-6 łyżek)
* resztka seleru ze słoiczka
* ok. 100 - 120 g starteg żółtego sera
* mała kukurydza w całosci ze słoiczka i czerwona papryka pokrojona w paseczki w ramach dekoracji

Wszystkie składniki układamy w dużej szklanej misce (najlepiej przezroczystej) według kolejności podanej wyżej.
Każdą warstwę nieco wyrównujemy łyżką.
Sałatka powinna przed podaniem spedzić kilka godzin w lodówce.
Smacznego.
 

smakoszka
 
Zapewne jedliście juz różne sklepowe lasagne. Ale zapewniam was, że żadna nie umywa się do tej domowej lasagni trzykolorowej. Na moim poniższym zdjęciu niezbyt widać kolory poszczególnych warstw. Jednak widać to ze zdęjcia czy nie, i tak jest to najpyszniejsza lasagne jaką jadłam.
Najlepsze w niej jest to, iż każdy z was może taką sobie sam w domciu wyczarować. Jest co prawda z nią trochę roboty, ale naprawdę warto poświęcić te półtora godzinki na przygotowanie takiej smakowitości.

Ilość składników wystarcza na dużą lasagne (ja miałam formę wielkości 20 x 30 cm). Jeśli ktoś ma formę mniejszą, musi odpowiednio zmniejszyć ilość składników.


SKŁADNIKI:

* płaty makaronu do lasagne - najlepiej takie, które nie trzeba ekstra gotować (czytać na opakowaniu), ilość -> 4 x ilość potrzebna na pokrycie waszej formy, u mnie było to w sumie 16 płatów

na warstwę I:
* 550 g mrożonego szpinaku (najlepiej w całych liściach)
* 1 łyżka twarożku śmietankowego
* sól, pieprz, czosnek (w proszku)

na warstwę II:
* 500 g pieczarek
* 2 cebule
* 4 łyżki oleju
* 3 - 4 łyżki śmietany
* sól, pieprz

na warstwę III:
* 500 ml sosu pomidorowego ze słoika
* 100 g gęstego koncentratu pomidorowego
* 2 - 3 łyżki twarożku
* 1 łyżka suszonego oregano
* 1 łyżka suszonej lub świeżej bazylii
* sól, pieprz, czosnek (w proszku)

ponadto:
* 150 g startego żółtego sera
* 4 jajka
* 400 g kwaśnej śmietany
* sól, pieprz
* odrobina masła do formy

Do garnka włożyć zamrożony szpinak. Wlać dodatkowo jakieś 80 ml wody, garnek przykryć i szpinak gotować do momentu aż będzie miękki. Należy go co jakiś czas przemieszać. Dodać twarożek, przemieszać. Doprawić do smaku solą, pieprzem i czosnkiem.

Na dużej patelni rozgrzać olej. Cebulę i pieczarki pokroić w kostkę. Wrzucić na patelnię i podsmażyć. Dodać śmietanę, doprawić solą i pieprzem.

W następnym garnku podgrzać sos pomidorowy razem z koncentratem. Dodać twarożek, oregano i bazylię.
Doprawić według uznania solą, pieprzem i czosnkiem.

Formę, w której będziecie piekli lasagne natłuścić masłem. Wykładać kolejno warstwy starając się, by były rozłożone równomiernie i na całej powierzchni (podaję od dolu, czyli w kolejności jak należy nakładać):
- 1 - płaty makaronowe
- 2 - masa szpinakowa
- 3 - płaty makaronowe
- 4 - masa pieczarkowa
- 5 - płaty makaronowe
- 6 - masa pomidorowa
- 7 - płaty makaronowe

Teraz należy posypać płaty połową startego sera.
W jakieś misce roztrzepać jajka, dodać śmietanę, posolić i popieprzyć. Masę jajeczną wyłożyć na wierzch naszej lasagni. Na sam koniec posypać całość resztą żółtego sera.

Zapiec w piekarniku w temp. 200°C około 30 - 35 minut.

Dużo roboty, ale warto. Smacznego.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

smakoszka
 
Moi Kochani,
Przede wszystkim dziękuję wszystkim, którzy zechcieli wziąć udział we wspólnej zabawie i wspólnym gotowaniu. Cieszyłam się z każdego Waszego wpisu.
Mam nadzieję, że jeszcze nie raz wspólnie będziemy mogli coś ciekawego upichcić i dzięki temu wymienimy się przepisami, receptami i kulinarnymi pomysłami. Ja też wciąż się wiele rzeczy uczę, wcale a wcale nie jestem jakąś mistrzynią w kuchni.
W całej akcji chodziło mi głównie o to, byśmy bawili się RAZEM. Mam nadzieję, iż Wam również się podobało i towarzyszyć mi będziecie i w kolejnych miesiącach.
Mam też nadzieję, że następnym razem przyłączy się do nas więcej osób. I że niejako "zarazimy" wspólnym gotowaniem większą grupę pingerowiczów.

----------

A oto i wszyscy uczestnicy (w kolejności alfabetycznej) i wszystkie nowe przepisy z jajkami:

*Asgard* -> realestate.pinger.pl/(…)akcja-pingerowa-kuchnia-z-j… - i przepis na pieczeń rzymską z niespodzianką

*ciri* -> ciri.pinger.pl/m/2725461/pingerowa-kuchnia-z-jajem - czyli przepis na smakowite jajka faszerowane w skorupkach

*cornflakemum* -> cornflakemum.pinger.pl/m/2728142 - równiez jajka faszerowane w skorupkach, ale inne niż te od ciri (dowód na to, że przepisy, nawet gdy mają tą samą nazwę, bywają różne. To, co się za nimi kryje, ma często odmienne smaki)

*ROZWAŻNA I ROMANTYCZNA ??* -> jossefin13.pinger.pl/(…)pingerowa-kuchnia-z-jajem-c… - czyli przepis na wielkanocny drożdżowy koszyczek, na święcone jajka

*Zielony Ludzik* -> zielonyludzik.pinger.pl/(…)pingerowa-kuchnia-z-jaje… - przepis na jajeczną niespodziankę w cieście francuskim  

No i ja *Bafka* -> smakoszka.pinger.pl/m/2702488/sznycelki-z-jajek - i przepis na postne sznycelki

Wszystkim jeszcze raz serdecznie dziękuję.

----------

W ramach małej niespodzianki postanowiłam wśród wszystkich uczestników (wyłączając oczywiście mnie) wylosować małą "nagrodę". Nagroda to może niezbyt fortunne słowo. Niech to będzie więc po prostu *Niespodzianka*.  
Tym razem Niespodzianka tą jest pakiecik z przyprawami knorr do sałatek. O różnych smakach do różnych sałatek.

Losowanie odbyło się w ten sposób, iż wypisałam na karteczkach nicki wszystkich uczestników, a mój Kapsel musiał przybrać rolę "sierotki-Marysi".
i jedną karteczkę wylosować.

I tym sposobem Niespodziankę otrzyma *Asgard*,
którą proszę o kontakt ze mną na priv.

Jednocześnie obecna Niespodzianka niejako zdradza Wam jaki temat będzie miała przyszłomiesięczna zabawa we wspólne gotowanie. No? Domyślacie się już?
  • awatar Histerique, czyli Run Girl Away!: A mogę dorzucić pokonkursowo przepis na nadziewane jaja, które robi się szybko, łatwo, przyjemnie a smakują pysznie?;)
  • awatar Bafka: @Histerique, czyli Run Girl Away!: zawsze mozesz dorzucic swoj przepis
  • awatar Asgard: Takie akcje to fajny pomysł! Oby następnym razem było nas więcej!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

smakoszka
 
Zostało mi trochę białek i oczywiście żal mi było je tak po prostu wywalić. I co Bafcia zrobiła? Upiekła beziki. Takie małe, słodkie i milusie. Wszystkie już niestety zjedzone, bo kiedy dzieci wróciły ze podwórka i zjadły obiad, miska z bezikami powędrowała do ich pokoju...


SKŁADNIKI:

* 4 białka
* 200 g cukru
* 1 płaska łyżka mąki ziemniaczanej (lub kisielu)
* barwnik spożywczy (niekoniecznie)

Ubić białka na sztywną pianę. Następnie, ciągle ubijając, po trochu wmiksować cukier. Gdy cały się rozpuści dodać mąkę ziemniaczaną. Ja dodałam łyżkę kisielu cutrynowego, dzięki czemu beziki zyskały lekko cytrynowy smak.
Ubitą pianę nałożyć do rękawa cukierniczego i wycisnąć na blachę wyłożoną papierem pergaminowym małe beziki.

Kto chce uzyskać beziki kolorowe takie jak np tu: bardzo-lubie-gotowac.pl/?p=778
może w środku rękawa cukierniczego namalować  paski pędzelkiem zamoczonym w barwniku spożywczym. Dopiero potem nałożyć pianę i wyciskać beziki.
Pierwotnie też tak chciałam zrobić, dlatego niektóre moje beziki mają niebieskie paseczki. Potem jednak całe przedsięwzięcie wydało mi się zbyt wymyślate i poszłam na łatwiznę, dodając barwnik po prostu do piany.
Zapewniam was jednak, iż beziki smakują również białe, bez barwnych upiększeń.

Piec w temp. 120°C (termoobieg 100 °C) około 35 minut.

  • awatar Jakubie!: Czyli wiem, co będę robił w niedzielę. :)
  • awatar Kruszyncia: Wygląda prze smacznie :-)))
  • awatar Crazy Girl: Na pierwszy rzut oka pomyślałam, że to czosnek ;) Ale po przeczytaniu widzę, że to pyszne beziki =)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

smakoszka
 
Dlaczego ciasteczka husarskie? Bowiem wyglądają jak tradycyjne niemieckie Husarenkrapfen, jednak do moich dodałam maku i cytryny. Może nie należą do ciastek, które smakiem i wyglądem powalają na kolana, ale mimo to do kawy smakują całkiem nieźle.


SKŁADNIKI:

* 250 g masła lub margaryny
* 150 g cukru
* 1 cukier waniliowy
* 350 g mąki
* 100 g zmielonego maku
* 4 żółtka
* sok wyciśnięty z 1 cytryny
* otarta i poksiekana skórka z 2 cytryn
* konfitura wiśniowa lub truskawkowa

Z wszystkich składników oprócz konfitury zagnieść  ciasto. Formować  z niego kulki wielkości orzecha włoskiego. Nieco je spłaszczyć  i palcem zrobić  wgłębienie. Układać  ciasteczka na blaszce wyłożonej papierem pergaminowym.
Łyżeczką nałożyć  konfiturę we wgłębienia ciasteczek.
Piec ok. 15 - 20 min. w temp. 180°C.

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

smakoszka
 
Macie ochotę na coś... hmmmm... małokalorycznego i zdrowego?
Jeśli tak, to zapraszam na koktajl ziołowy. Ot, takie małe zielone co nieco na dobry dnia początek lub koniec.


SKŁADNIKI: (na dwie szklaneczki)

* pół świeżego ogórka sałatkowego
* 1 łyżka posiekanego koperku
* 1 łyżka posiekanej pietruszki
* 1 łyżka posiekanego szczypiorku
* 1 łyżka posiekanego estragonu (lub szczypta suszonego)
* 1 mały ząbek czosnku
* 250 g maślanki lub kefiru
* 2 łyżki twarożku
* kilka kropli sosu worcester (niekoniecznie)
* sól, biały pieprz

Ogórka umyć i zetrzeć na tarce o grubych otworach razem ze skórką. Wrzucić do miksera. Czosnek obrać, przecisnąć przez praskę i razem z ziołami również wrzucić do miksera. Wlać kefir, dodać twarożek i wszystko razem zmiksować.
Koktajl przyprawić solą, pieprzem i sosem worcester i rozlać do dwóch szklaneczek.

------------------------
PS. klikamy tu:
www.posadzdrzewo.pl/#/las/drzewo/bafcia

  • awatar hottequila: Uwielbiam wszystko co jest przyprawione ziołami :) to na pewno też by mi smakowało :)
  • awatar Jocker Face: Mmmmm :)
  • awatar w jednym miejscu: podajesz go do czegoś jeszcze, czy poprostu jako samodzielny koktajl? śliczny zielony kolorek ma..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

smakoszka
 
Zapiekanki są zawsze dobre i zawsze można wykorzystać do nich to, co akurat mamy w lodówce.
Tak powstała też i moja dzisiejsza zapiekanka.
Szybko, całkiem smacznie i co ważniejsze, w tej postaci nawet dzieciaki uwielbiają warzywa. Polecam.


SKŁADNIKI:

* kilka ziemniaków
* 2 - 3 marchewki
* 1 brokuł
* 120 g boczku
* 1 duża cebula
* 1 czerwona papryka
* 2 jajka
* 100 g śmietany
* 100 g startego żółtego sera
* sól, pieprz
* kilka łyżek oleju do smażenia.

Ziemniaki i marchewkę umyć i obrać. Pokroić na cienkie plasterki. Cebulę pokroić na półtalarki, paprykę w paseczki, boczek w kostkę. Brokuł podzielić na różyczki. Na dużej patelni rozgrzać olej, wrzucić połowę boczku i cebuli, ziemniaki i marchewkę. Posolić i popieprzyć. Wszystko podsmażyć jakieś 10 minut. Potem przełożyć do żaroodpornej formy. Następnie podsmażyć paprykę, brokuły oraz pozostałą część boczku i cebuli. Również przełożyć do formy żarododpornej. Wymieszać nieco z ziemniakami i marchewką. W osobnej misce roztrzepać jajka, wymieszać je ze śmietaną. Posolić i popieprzyć. Masą jajeczną polać warzywa. Posypać na górze startym żółtym serem.
Zapiec całość w piekarniku rozgrzanym do 180°C jakieś 20 - 30 min.

------------------------
PS. klikamy tu:
www.posadzdrzewo.pl/#/las/drzewo/bafcia

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

smakoszka
 
Ale miałam sen!
W sumie absurdalny, ale nadal jestem pod jego wrażeniem. Był znowu pełen barw, ale i dziwnych emocji. Choć kompletnie poplątany.

Śniło mi się, że byłam z różnymi znajomymi na Dominikanie. W tym moim śnie właśnie to była Dominikana, choć w rzeczywistości Dominikana zupełnie inaczej wygląda. Ta z mojego snu była raczej skrzyżowaniem pięknej wyspy na oceanie z Machu Pichu.
W każdym razie byłam ze znajomymi w jakimś dziwnym miejscu. Coś jak na wielgachnym statku, na jeszcze większej rzece. I oto na środku rzeki znajduje się brama. Kurde, brama to niezbyt dobre określenie. To było jak potężne kamienne wrota, z ciemno granitowego kamienia.
Na statku wielkie poruszenie. Otóż wszyscy wiemy, że tam za tą bramą zaczyna się Tajemna Część Wyspy. Tylko nieliczni mają tam dostęp. A właściwie dostęp ma każdy. Ale nieliczni się decydują.
Jest coś szalenie intrygującego, ale i niepokojącego w tej części wyspy za wielkimi wrotami.
Tam żyją ludzie. Ludzie z dawnych czasów. Nie wiem czy to Majowie, czy Aztekowie, ale w każdym razie żyją tam ludzie z jakieś starożytnej cywilizacji. A może to Atlantydzi???

Decyduje się z kilkoma znajomymi na przejażdżkę wodną na drugą stronę kamiennych wrót. Mój Kapsel zostaje z dziećmi w bezpiecznej części, a ja wyruszam na spotkanie z przygodą.

Kamienne wrota powoli się otwierają. Naszym oczom ukazje się bajeczny widok. Potężna góra, której szczyt ginie w chmurach. Tropikalny klimat tu na dole. Dopiero teraz spostrzegam, że to czym płyniemy, jest swego rodzaju barką. Ale nawet nie. Wygląda jak taki stateczek faraonów ze starożytnego Egiptu. Jest cały pokryty złotem. Niska burta, zaledwie taka do kolan. Nad głowami baldachim osłaniający od słońca. I bębny. Wyraźnie słyszę miarowy dzwięk bebnów. Wręcz hipnotyczny. Nasza barka nie płynie. A może płynie, nie wiem. Ale zamiast po rzece płynie przez mglę. Nie widzę tafli wody, nie widzę nic właściwie poza tą złotą barką,  czerwienią baldachimu nad naszymi głowami, opalonymi twarzami swoich współtowarzyszy. Całą resztę spowija mgla. Czuję że płyniemy, ale nie potrafię powiedzieć, czy podróż odbywa się w poziomie czy w pionie.
I kiedy już dobiega prawie końca, pojawiają się niewiadomo skąd ładnie zbudowani panowie, ubrani w takie szeleszczące, ortalionowe, kolorowe dresy. Te dresy są takie bajecznie kolorowe, jak sari hinduskich kobiet. Spostrzegam, że oto wszyscy pasażerowie właściwie mają podobne kolorowe dresowe wdzianka. I każdy dostaje takie jakieś czarowne listewki w kolorze swojego dresu. Poproszeni jesteśmy, by sobie je przytwierdzić do spodni. Są nawet w tym celu wszyte w spodnie specjalne podłużne kieszonki. Wszyscy więc posłusznie wsuwamy deseczki w przeznaczone miesca.

I wtedy przyszedł czas na opuszczenie naszej złotej barki. Dotarliśmy na miejsce. Byliśmy niejako na szczycie potężnej góry, ginącej w chmurach. Widziałam pod stopami niebieskawe kamienne stopnie. Poza tym stąd droga wiodła tylko w dół. Wśród mgiel...
Pod stopami leżał biały puch, jak śnieg. Tyle że nie był ani zimny, ani nie topił się w ciepłych dłoniach.
Gdy tylko postawiłam pierwszy krok, zaczęłam powoli ale płynnie zjeżdżać w dół. Jak na nartach. Choć raczej płynęłam. Moje stopy ślizgały się lekko po powierzchni kamiennych stopni, nabierałam szybkości. I otulała mnie coraz gęstsza mgła...
I nagle brakowało mi tchu. Powietrze było bardzo rzadkie, trudno było mi oddychać. Kazdy oddech sprawiał ból w klatce piersiowej i powodował kolorowy zawrót głowy. Kamienne stopnie przekształciły się w tunel. Tunel był wąski, zrobiony jakby z lodu albo białej porcelany. Z mnóstwem zakrętów. Zjeżdżało się coraz szybciej i szybciej. Po drodze spotykałam przeróżnych znajomych z różnych okresów mojego życia. Pojawiay się twarze kolegów i koleżanek z podstawówki, z ogólniaka, ze studium, twarze sąsiadek i twarze facetów, którzy zawrócili mi kiedyś  w głowie...

I nagle cisza... Te wszystkie osoby - przed chwilą jeszcze pełne barw, śmiejące się, wołające do mnie w przelocie "cześć" i inne pozdrowienia - nagle stawały się mniejsze. Traciły barwy. Powietrze robiło się coraz gęściejsze. Już nie brakowało mi tchu. Wszystko spowalniało. Kolory znikały. Robiło się gęściej i wolniej, i ciszej...
Teraz zamiast znajomych widziałam nieme, małe postacie z krwi. Całe ich ciałka były utworzone jakby z krwi. Nie przerażały mnie.... Przerażała mnie cisza i ta coraz większa gęstość powietrza. Przerażało mnie, że wszystko stawało się takie wolne. Każdy ruch, każdy gest był jak na filmie o zwonionych obrotach... Patrzyłam z coraz większym zdziwieniem i chyba coraz większym lękiem na mijane postacie... Ich twarze traciły kształty... Chciałam krzyczeć, ale mój krzyk był niemy. Moje dłonie powoli też zmieniały kolor na krwisto czerwony...

Obudziłam się z uczuciem ulgi, a jednak z fascynacją.

Zastanawiam się cały czas, skąd się biorą takie sny. Nieźle trzeba mieć chyba popieprzono we łbie, żeby się takie dziwactwa tworzyły.
No... Ale kto twierdzi, iż ja jestem normalna. :)

------------------------------------------

Przypominam o Pingerowej Kuchni z Jajem -> smakoszka.pinger.pl/(…)pingerowa-kuchnia-z-jajem-8-…

Nadal wszystkich zapraszam do wspólnego gotowania.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

smakoszka
 
Lubicie pizzę? Na pewno lubicie. Zrobić ją naprawdę prosto. Wystarczy ciasto drożdżowe, a potem kilka ulubionych dodatków i już.
Ale właśnie z ciastem niektórzy mają problem. Dlatego zamieszczam przepis na ciasto do pizzy. Sprawdzony przepis, który zawsze się udaje.


SKŁADNIKI: (na 4 pizze o srednicy 28 cm)

* 30 g drożdży
* pół łyżeczki cukru
* 500 g mąki
* 1 łyżeczka soli
* 2 łyżki oliwy

Drożdże pokruszyć, wymieszać z cukrem, 350 ml ciepłej wody i odrobiną mąki. Odstawić na 15 minut. Dodać pozostałą mąkę, sól i oliwę. Wyrobić wszystko na gładkie ciasto. Uformować kulę, przykryć miskę z ciastem kuchennym ręcznikiem i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
Gdy ciasto podwoi swoją objętość zagnieść je krótko jeszcze raz. Potem podzielić na 4 części i rozwałkować na 4 pizze.


------------------------
PS. klikamy tu:
www.posadzdrzewo.pl/#/las/drzewo/bafcia

  • awatar sourcandy: znałam ten przepis tylko, że ja nie dodaję cukru i nie czekam aż wyrośnie, przepis genialny :)
  • awatar millly: Uwielbiam pizze! :)
  • awatar Frost: @sourcandy: ja też bez cukru, ale czekam aż wyrośnie, a poza tym tak samo:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

smakoszka
 
Wiem, że lubicie goferki, dlatego mam dla was nastepną gofrową propozycję. Te goferki, może z powodu mąki pełnoziarnistej, na której są pieczone, nie należą do tych chrupiących. Ale za to powalają smakiem. Są takie mocno imbirowe: pachną imbirem i smakują imbirowo. Marcepan jest mało wyczuwalny, ale właśnie tak ma być. Jak dla mnie rewelacja.


SKŁADNIKI: (na ok 8 okrągłych gofrów)

* 100 g masła lub margaryny
* 60 g cukru
* 2 łyżki cukru waniliowego
* 100 g schłodzonego w lodówce marcepanu
* 4 jajka
* 130 g mąki pełnoziarnistej
* 70 g mąki pszennej
* 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
* 2 łyżki kandyzowanego imbiru w zalewie (syropie)
* 3 łyżki suropu imbirowego
* pół szklanki maślanki lub mleka

Masło utrzeć z oboma cukrami. Kolejno wbijać jajka. Marcepan zetrzeć na tarce o dużych otworkach i wmiksować do masy.
W osobnej misce wymieszać obie mąki z proszkiem do pieczenia. Wmiksować je do masy. Na koniec dodać maślankę, syrop imbirowy i posiekany drobniutko imbir.
Nakładać na środek rozgrzanej gofrownicy po 3 łyżki ciasta i piec złote goferki.
Smacznego.

Pokaż wszystkie (2) ›